sobota, 26 marca 2016

Wielkanocne ciasteczka

Swoje wielkanocne ciasteczkowe pisanki przygotowałam na bazie tego przepisu na cytrynowe herbatniki, ale możecie skorzystać z dowolnego przepisu na ciastka, ponieważ w tym przypadku chodzi raczej o ich kształt i dekoracje :)
Jeżeli myślicie, że nie możecie przygotować takich pisanek, bo nie macie odpowiedniej foremki, to zachęcam do wykorzystania czegoś okrągłego i giętkiego, u mnie był to plastikowy kubek, który lekko ściskany przyjmuje owalny kształt i świetnie nadaje się do wycinania "jajek" ;)

  

Do dekoracji użyłam tzw. lukru królewskiego, co jest świetnym sposobem na zużycie białek pozostałych po przygotowaniu tych akurat cytrynowych ciasteczek. Przygotowujemy go ubijając na sztywno białka i dodając cukier puder. Potem oczywiście dodałam jeszcze barwniki spożywcze. Ponieważ dekoracje są wielowarstwowe, żeby przyspieszyć wyschnięcie lukru, suszyłam udekorowane ciastka w piekarniku z termoobiegiem w temp. 60 stopni. Co jakiś czas sprawdzałam, czy lukier już jest suchy po czym wyjmowałam ciastka.


Omlet z chrupiącymi ziemniakami i koperkiem

Wiele razy planowałam, że zrobię ten omlet "w następny weekend" i tak odkładając zrobiłam go w końcu dzisiaj :) Zainspirowała mnie Tortilla Hiszpańska, która jednak jest bardziej daniem obiadowym niż śniadaniowym. Poza tym chciałam przygotować omlet na ziemniakach mocno spieczonych i chrupiących. Wierzcie mi - warto poświęcić chwilę na przygotowanie takiego omletu, zwłaszcza w weekend, kiedy nigdzie się nie spieszymy :)


poniedziałek, 14 marca 2016

Buffalo Wings

To podobno obowiązkowa pozycja w menu podczas oglądania meczy futbolu amerykańskiego, ale moim zdaniem świetnie sprawdzi się jako przekąska do filmu, obiad czy ciepłe danie na imprezę.


wtorek, 8 marca 2016

Ranch dressing

Ten bardzo popularny sos przygotowałam do Buffalo Wings (przepis niebawem :) ), ale świetnie sprawdzi się do nachosów, burgerów czy świeżych warzyw, jak marchewka i seler naciowy.


niedziela, 6 marca 2016

Casserole z tuńczykiem

Casserole, czyli nic innego jak zapiekanka (sama nazwa nawiązuje do naczynia do zapiekania). W latach 50-tych tego typu dania zyskały ogromną popularność dzięki swojej prostocie i stosunkowo niskim koszcie przygotowania. Dostępne w coraz większej ilości półprodukty w puszkach dodatkowo ułatwiały przyrządzenie zapiekanek. Zazwyczaj zalewano je zupami z puszki, w czym Campbell's wyczuł ogromny potencjał i polecał swoje produkty do przygotowania casserole. W przypadku tego konkretnego przepisu znalezienie pieczarkowej zupy Campbell's nie było łatwe, użyłam więc zupy marki Marks & Spencer, która sprawdziła się idealnie. Myślę, że gdybym nie miała dostępu do zup w puszce, użyłabym zupy w proszku rozrobionej w wodzie zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Dodatkowo, w oryginalnym przepisie był zielony groszek, jednak ze względu na preferencje smakowe, postanowiłam zamienić go na kukurydzę.
To danie może nie wpisuje się w obecne trendy żywieniowe, ale muszę przyznać, że jest naprawdę bardzo smaczne!